Kwiaty we włosach czyli Reportaż Ślubny:

Moniki i Sławomira

Napisałem kwiaty we włosach, ale one były wszędzie. Było fantastycznie! Sezon 2016 nie tylko otworzył mi oczy na pewne kwestie w temacie pleneru ślubnego.

Pamiętam, że z Moniką miałem świetny kontakt, wymieniliśmy mnóstwo maili, zadawaliśmy sobie wspólnie pytania odnośnie samego ślubu i jego organizacji. Państwo Młodzi dali mi możliwości aby to wszytko pokazać z jak najlepszej strony 🙂

u Pana Młodego

Sobotni dzień wspominam bardzo dobrze (mam jakąś pamięć do zdarzeń, może dlatego że je fotografuję? 🙂 ) U Sławomira powitał mnie milutki piesek, który bardzo lubił przyprowadzać i odprowadzać mnie do samochodu. Taki stróż domu to skarb!  Ale też powalające widoki. No i ta droga, której nie mogłem pominąć w reportażu.

Szybko z Panem Młodym złapaliśmy kontakt i przeszliśmy do konkretów, w których pomogła (siostra?). Tak czy inaczej bardzo pozytywnie nastawiona osoba, co pozwoliło na jeszcze lepsze relacje pomiędzy fotografowanymi, a aparatem.

u Pani Młodej

Zazwyczaj u Pani Młodej jest kocioł. Wszyscy biegają potykając się o siebie. U Moniki było odwrotnie – przede wszystkim z ogromnym uśmiechem. Od razu wiedziałem, że złapiemy pozytywne wibracje i będziemy się rozumieć. Co najważniejsze, miałem wrażenie że ta Pani Młoda dokładnie wie jakie będą zdjęcia i przyznam szczerze – było bardzo przyjemnie współpracować. No i kwiaty! Kwiaty przez duże K. Bardzo ważny dodatek nie tylko do Pani Młodej, ale też do całego zaplanowanego wystroju.

No ale jak nie może być przyjemnie kiedy Monika się tak pięknie przygotowała? Świetny kontakt złapałem również z rodzicami Pani Młodej, którzy swoim nastawieniem zachęcali do swobodnego stylu. Sami w sobie byli wyznacznikami spokoju i uśmiechu tego domu.

w kościele

Tutaj nadmienię fakt, iż bardzo lubię fotografować przez różne witryny, uchwycić kontekst w sposób mniej oczywisty. Nikt nie ucieka, wszyscy się uśmiechają – tylko fotografować! Jeszcze kilka zdjęć z chóru i można uciekać na przyjęcie weselne.

Przyjęcie Weselne

Przyznam szczerze – nie był to mój pierwszy raz w tym lokalu. Niemniej byłem bardzo mile zaskoczony jego wystrojem. Monika stanęła na wysokości zadania. Wszędzie różne dodatki, nawiązanie wstążkami do wstążek przy domu praz bukiecie. Wszystko lekko, bez przepychu i spójnie. Dwoma słowami: fantastyczna robota.

Podobno było troszkę osób w to zaangażowanych, no ale to bardzo przyjemna część integracji 🙂

Zabawa była zakręcona, było bardzo dużo osób, które chciały się zabawiać – wyszaleć. Bardzo udzieliło się to całej obsłudze, a już na pewno mnie samemu. Dużo wspomnień i pozytywnej energii. Wracając z tego wesela miałem ochotę tam wrócić ( i wróciłem, bo zapomniałem ładowarki 😉 ). Energia którą tam wchłonąłem udzielała mi się przez kolejne dni, w których właśnie zorganizowaliśmy sesję ślubną.

Zapraszam również do obejrzenia prezentacji, to wszystko to tylko ułamek całej historii. Mam nadzieję, oddający momenty tamtego dnia. Myślę, że warto.

Pozdrawiam,

Dawid Konieczny

2 Comments

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

clear formPost comment