Reportaż ze ślubu Magdaleny i  Grzegorza – Sala Bankietowa Szafran

To był fajny dzień.

Przyjechałem do Grzegorza w okolicach 11 tuż przed południem.
Wszedłem do pokoju, na stole po lewej leżały spinki, zegarek, na poduszce – obrączki. Wziąłem się do pracy.
Miałem przyjemność zobaczyć jak urósł mój mały klient, z którym kiedyś przyjechali jeszcze jako narzeczeni Ciocia Madzia i Wujek Grześ.
Kilka uśmiechów, w międzyczasie pastowanie butów świadka i dookoła wszędzie panujący zapach jakichś wypieków – może ciastka cynamonowe? Może.

Szybkie poprawki, jeszcze mucha i mamy komplecik. Grzegorz jest gotowy do wyjścia.
Nie możemy zapomnieć o przystawce do GoPro, która skutecznie uwieczniała „banieczkę” tylko trzeba było ją troszkę podkleić. Lecę do Pani Młodej!

Od razu intuicyjnie zalogowałem się w salonie. Na półce leżał aparat, chwilę później poznałem też jego właściciela.
Czułem się jak u siebie w domu, luźna atmosfera, zero stresu, Magda w łazience wykonuje ostatnie poprawki.
Czas leci nieubłaganie, nikt nie zwraca uwagi na zegarek tutaj ubieranie się, tam goście. Było fantastycznie, a ja uwielbiam kiedy dużo się dzieje i nie ma stresu.
Jeszcze chwilka, jeszcze czas na kawałek banana i coś do picia – Błogosławieństwo tuż, tuż.

Lubię „first look” sfotografować, więc czekam – nie zawiodłem się. Uśmiech od ucha do ucha zauważony u Pana Młodego mówi wszystko.
Trudno zaprzeczyć, kiedy Magdalena wyglądała olśniewająco i chyba zaczarowała nie tylko Pana Młodego, ale też małą królewnę.

Państwo Młodzi do kościoła odjechali Fordem, którego właściciel znał całą jego historię tak jak każdą śrubkę i podkładkę.
Fajnie się tego słuchało, jak na wycieczce po muzeum. I tym klasycznym rykiem silnika dostaliśmy się pod kościół, gdzie czekali goście.
Wspominałem, że lubię kiedy dużo się dzieje? Te 10 minut przy kościele: szepty, zachwyt, uśmiechy, powitania. Ceremonia.

Pierwsze co zapamiętałem, to przemiły ksiądz rzucający na prawo i lewo uśmiech i bardzo pozytywną aurę. To było bardzo miłe.
Szczególnie kiedy do Pary Młodej dochodzi fakt, o wielkości zbliżającego się wydarzenia w ich życiu. Dalej uśmiechy, przysięga, oklaski, obrączki, radość – ekscytacja.
Całość okraszona ryżem i cukierkami. Uwielbiam cukierki obok których nie potrafię przejść obojętnie! Więcej na stronie O mnie.

Dalej była radość, dużo radości, energii. Całość przerodziła się w świetną imprezę, a wiecie że ja lubię jak dużo się dzieje.

Wszystkiemu podołała Sala Bankietowa Szafran, której przemiłą obsługę pozdrawiam!

Resztę niech opowiedzą zdjęcia.

Pozdrawiam i zapraszam, Dawid Konieczny

P.S. Jeśli masz ochotę obejrzeć prezentację z dźwiękiem kliknij tutaj.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Post comment